Wywiad z Gregiem Hancockiem

Na Grega mowię zawsze “Maestro”. Zaczęło się kiedyś w Terenzano. Sobotni poranek, Tomasz Gollob wieczorem zdobędzie tytuł mistrza świata. Restauracja w hotelu w Udine, śniadanie. Gollob siedzi z Tomaszem Gaszyńskim w kącie. Skupiony, trochę spięty. Jakby pracowali nad tajnym planem, żeby oszukać przeznaczenie, które już wcześnie zabierało  “Chudemu” szansę na mistrzostwo świata. I nagle otworzyły się drzwi i do pomieszczenia wszedł ze swoimi mechanikami rozpromieniony Greg Hancock. Wszedł i powiedział głośno, swoim amerykańskim akcentem a la Brad Pitt w “Bękartach Wojny”: “Buongiorno”. “Buongiorno Maestro” odpowiedziałem i tak już zostało.

Greg Hancock

 

Continue reading

Zapiski ze sportowych mankietów – Gala Tygodnika Piłka Nożna

Wczoraj na gali tygodnika “Piłka Nożna” z naszej Trójkowej redakcji było nas dwóch. Krzysiek Łoniewski i ja Adam Malecki

Jak zwykle w takich przypadkach praca przeplata się z sytuacjami mniej lub bardziej istotnymi, które kodują się i zapisują w pamięci. Przechadzając się od jednej osobistości świata polskiej piłki do drugiej, z włączonymi mikrofonami szykowaliśmy materiał na niedzielną  Trzecia Strona Medalu

Pierwszy w ogień naszych pytań trafił Karol Linetty. Stał ze swoją ciężką nagrodą, filigranowy, skromny. Usiedliśmy przy stoliku. 20 letni chłopak, który już pewnie niedługo bedzie chcsał po boiskach Premier League w barwach Tottenhamu. no bo gdzie indziej. Karol opowiadał o swojej miłości do ligi angielskiej. Pewny siebie i swoich umiejetnosci. Wzór do nasladowania: Robert Lewandowski. Kapitan podpowiada jak sie prowadzić, zdradza tajniki diety. “Kładę się spać najpóźniej o 23. Trzeba dużo spać”. W kadrze czuje sie bardzo dobrze. “Jest super atmosfera. Kto o nas młodych dba najbardziej? No Artur Boruc. Trochę się go boję bo jest taki wielki”- śmieje się szczerze, perliście. “Czego możemy ci życzyć?”- pytamy. “Zdrowia!”.

Screen Shot 2015-02-08 at 09.53.23

Zdrowia życzylismy wczoraj taże prezesowi Legii Warszawa. Rozłożyła go grypa i rozpalonym od choroby obliczem ledwo odpowiadał na nasze pytania.  “Pierwszy raz w życiu wziąłem antybiotyk”. Było więc krótko i zwięźle. Odpowiadał na kolejne pytania a każde słowo widać było, że go męczy. “Przepraszam chłopaki ale w słabej formie jestem”.

Adam Nawałka,  w formie jest zawsze. Jak to mawia żartobliwie Piotr Swierczewski “Trener pije dużo karotki”. Selekcjoner pozował do kolejnych zdjęć i prowadził rozmowy kuluarowe. Ale nie z dziennikarzami. Postanowił nie rozmawiać z nikim z mediów. Po prostu chciał spedzić miło czas ze swoją uroczą żoną. Próbowalismy jeszcze pertraktować. Z pomocą sympatycznego jak zawsze Tomasza Iwana a także szanownej żony Pana selekcjonera. “Z Trójeczką Pan nie porozmawia?”. Trener uśmiechniety i ubawiony pozostawał nieugięty. “Jak porzmawiam z wami to będą musiał ze wszystkimi. Będą sukcesy to pogadamy”- powiedział. Do tego żona dodała: “Trójka to moje ulubione radio. Zaraz po Rmf Classic, bo ja lubie muzykę poważną. Ale trójeczka to trójeczka”.

Zdjęcia z selekcjonerem sobie nie zrobiłem ale za to złapałem braci Paixao. Latali jak jakieś dzieci pomiędzy ludźmi i byli widocznie czymś ubawieni. “Chłopaki, chodźcie, zrobimy sobie selfie!”. Prawdziwie uradowani zapozowali do zdjęcia. Wybralismy zgodnie uśmiech numer 3 i wyszła taka właśnie fotka.

Screen Shot 2015-02-08 at 09.53.45Jak zauwazył na Twitterze dziennikarz Tomasz Śliwinski mamy bardzo podobne usmiechy! Zdjęcie zatytułował “ATAK KLONÓW”!!!!

Screen Shot 2015-02-08 at 09.54.04

Chłopaki rozbiegli się po sali a my poszliśmy  do stolika, zeby usiąść na chile, wina się trochę napić (trafić na dobre wino na galach, plebiscytach jeszcze mi się nie zdarzyło:). Ale darowanemu…wiadomo. Była za to bardzo dobrza rybka: halibut na ciepło w pomidorach i cieniutko krojony marynowany łosoś na zimno. Do tego sałata. Super.

Przy stoliku pogawedzilismy z Maćkiem Chorążykiem o sytuacji w kadrach młodziezowych i o młodych Polakach, którzy mieszkają zagranicą, grają w dobrych klubach, mówią lepiej lub gorzej po polsku. Jedni chcą grać dla Polski, inni mniej, pozostali nie wiedzą jeszcze. I tak Maciek odpowiada za to, żeby kontrolować sytuację i nie przegapić żadnego wielkiego talentu z polskimi korzeniami. Zresztą owoców naszej emigracji jest co raz więcej i te owoce trzeba zbierać. Co nie jest łatwe.

Dobra robota Maćka, dobra naszego drogiego przyjaciela Michała Czechowicza z tygodnika Piłka Nożna. Z Czeniem znamy się od lat a ja za każdym razem kiedy go widzę i słyszę ten niski głos to myślę, że to powinien być pierwszy głos polskiego radia! Fajnie sie patrzy ja z każdą galę Michała rola staje się co raz bardziej pierwszoplanowa. Ba, on już gra główną rolę!. A to jeszcze młody człowiek przecież. Hehe, tak trzymać Czeniu!

No i na koniec kolejny żarcik z Twittera Tomasza Sliwińskiego, który wczoraj przodował w pomysłach. A do Karola, Krzyśka i mnie dokleił dziennikarkę Canal Plus Sonię Śledź. Więc i my przez chwile poczuliśmy się jak gwiazdy:)

Screen Shot 2015-02-08 at 09.54.16

 

Bal, bal i po balu!

Bal Mistrzów Sportu czyli początek roku. Choć podsumowanie tego co działo się w poprzednim sezonie. Emocje tak naprawde związane z samą galą i przyznaniem zasłużonych wyróżnień sportowcom trwają krótko. Zresztą dziennikarze i tak zupełnie inaczej podchodzą do sprawy. Jeśli pizza miałaby być głównym daniem na balu to dziennikarze otrzymują takie calzone. Trochę inna pizza i od innej strony.

Bo prawda jest taka, że dziennikarze nie siedzą na głównej sali na gali (z wyjątkiem szych i celebrytów no i fotoreporterów i operatorów i prowadzących) tylko dostają zawsze swoje pięterko, swój pokoik gdzieś w hotelu i tam grzecznie czekają oglądając gale w telewizorach. Trochę jak w filmach o prezydentach USA gdzie boss przemawia do narodu i świata a świta i ochrona czuwają na backstage’u. Się wejdzie jak będzie trzeba.

Dobra strona jest taka, że podczas gdy na sali głównej trwa gala i większości burczy w brzuchach, gdy myślą o jedzeniu, to brać dziennikarska jedzenie (ale nie to z menu głównego) dostaje wcześniej. Zatem do pracy przystępujemy przynajmniej najedzeni. Ja na przyklad pracowałem w radiu od 15 do 21 po czym udałem się na BAL trafiając na miejsce o 22 kiedy gala dopiero się rozkręcała. Zatem posilenie i wzmocnienie przed kolejną dawką pracy było jak najbardziej wskazane.

Bo też nie ma co ukrywać, że dziennikarz na Bal Mistrzów Sportu idzie przede wszystkim pracować. Oczywiscie potem co sprawniejsi i silniejsi idą w tany ale z tego co obserwuję większość zmyka do domów. Bo też dla wielu redakcji niedziela to normalny dzień pracy. My w Trójce mamy Trzecią Stronę Medalu. Choć z naszego prowadzącego Tria Sułkowska-Gąsiorowski-Malecki to dwoje na jejecznicę się załapało. No ale co forma to forma. Prawdziwa redakcja Sportowa:) https://www.facebook.com/SportwTrojce3

Z Balów Mistrzów Sportu najciekawsze jest zawsze to co za kulisami. Po kilku dniach obrazy układają się w głowie i można je przywołać by utrwalic jako fajne wspomnienie.

Z tegorocznego balu bedę oczywiście pamiętał wątek żużlowy. Podobnie jak w styczniu 2011 roku, kiedy drugie miejsce zajął Tomasz Gollob – mistrz świata 2010, tak i teraz żużlowiec wjechał na salony i znalazł się w pierwszej dziesiątce.

10929567_815553905169434_2620107655543270410_n

Krzysztofa Kasprzaka złapałem od razu po zakończeniu gali. Siedział przy stoliku ze swoją partnerką a ja grzecznie się przysiadłem bo też usłyszałem, że jest obsówa w kuchni i do podania przystawek pozostawało ponad pół godziny. Usiadłem więc obok Krzysztofa, w którym zawsze widzę Fleę z Red Hot Chili Peppers i mogliśmy porozmawiać o jakże udanym sezonie 2014 i wicemistrzostwie świata. Przy okazji udało się wyciągnać przepis na sernik a la Kasprzak. Moja rozmowa z KK z tego wieczoru jest do odsłuchania tutaj Rozmowa z Krzysztofem Kasprzakiem by @trojkadamalecki

Kiedy skończyliśmy na wielką salę wkroczyły tłumy kelnerów z przystawkami, na które rzucając okiem zauważyłem, że składają się królewskie krewetki i grillowane warzywa.

10866978_10153509286943272_1277011256_n

Jako patron medialny wydarzenia mieliśmy naszą ściankę Trójkową, na która na przykład po rozmowie można było sobie trzasnąć selfie z Przemkiem Miarczyńskim.

Potem przyszedł czas na pogaduchy z Jerzym Dudkiem. Mówił głównie o Robercie Lewandowskim a potem rozmowę na temat Krystiana Bielika skierował Maciej Stolarczyk z Eurosport-Onet.pl. To co bardzo lubię w Dudku, to to że zawsze poważnie podchodzi do każdego tematu. Nie ma u niego prześlizgiwania się po żadnej kwestii. Nie ma dla niego meczu o pietruszkę: w każdym broni na całego. Równie solidny jest w rozmowie. Fajnie opowiadał też o znajomości z Kamilem Stochem, który jako wielki fan Liverpoolu odwiedzł Anfield kiedy Dżersi jeszcze tam grał. A teraz Panowie Stoch i Dudek pozdrawiają się mówiąc “You will never walk alone”.

Każdy bal, każde wydarzenie jest unikalne kiedy spędza się czas z Michałem Olszańskim. Nasz Misiek redakcyjny, nasz guru, jest przez wszystkich kochany i przejście z nim podczas balu przez salę jest niebywałą przygodą i przeżyciem. Bo tez Misiek musi z każdym porozmawiać a każdy chce zagadnąć Miśka. I w taki sposób natrafiliśmy idąc przez salę na Krzyśka Cegielskiego, z którym Michał Olszański już od dawna chciał zrobić rozmowę do programu Godzina Prawdy w Trójce. I w taki też sposób możecie się spodziewać w niedalekiej przyszłości rozmowy Miśka z Cegłą.

Przy okazji przemierzania sali wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu kolejnych rozmówców natrafiliśmy z Miśkiem na Wojciecha Olejniczaka. Bynajmniej sportowca (choc dużo biega). I tak Panowie zaczeli rozmawiać i zaraz wszyscy byli na Ty ze mną włącznie. Tak więc jesteśmy z Wojtkiem na Ty. To zabawne.

Michał Olszański oczywiście na bal miał zaproszenie i okazało się koniec końców, że przy jego stoliku są miejsca dla całej naszej redakcji. Był więc czas po wszystkim, żeby się napić wina, podjeść coś jeszcze (na drugie był łosoś z pure z zielonego groszku) i pogadać na luzie. A jak już przestała smęcić kapela, która grała na żywo (nie wiadomo dlaczego same przeboje Czesława Niemena) to część redakcji ruszyła na parkiet i tam już została do rana, do jajecznicy. Reszta ruszyła za to grzecznie do domu.

10913646_10153509267923272_443230811_n

Wychodzac przechodziłem koło stolika gdzie siedział zajądający się Tiramisu’ Michał Kocięba. “Jesz takie rzeczy?” – zapytałem. “A jak? Przeciez jutro biegamy”- odparł.

No i rzeczywiscie. Prawdziwy Trójkowy “sportowiec” wychodzi z Balu Mistrzów Sportu o trzeciej (Trójka) a potem na sportowo zaczyna niedzielny dzień.

Wiecej naszych redakcyjnych rozmów z balu, w tym śwpiewającą “No woman no cry” Anitę Włodarczyk, możecie posłuchać tutaj Trójkowe rozmowy z Balu Mistrzów Sportu 2015 

 

 

Jakie scenariusze Kubicy?

Zbliża się koniec sezonu WRC. Pozostał już tylko rajd Wielkiej Brytanii. Chyba mój ulubiony, który mogłem w zeszłym roku oglądać i przeżywać z bliska. Poranne wstawanie, żeby dojechać na start lub koniec odcinka specjalnego. Mgły, które jeszcze w ciemności nie pozwalały na dojrzenie tego co znajdowało się na metr przed maską samochodu. Czasem, żeby dojechać na oes trzeba było wyjeżdżać z trzy godzinny wcześniej i przedzierać się przez Walię. Wpisywałem dane do Gpsa i jechałem, żeby widzieć wszystko z bliska.

Są dziennikarze, którzy podczas rajdu zostają w centrum prasowym i czekają, aż kierowcy zjadą do serwisu lub na przegrupowanie a wszystko śledzą w kompie. Może wcześniej podadzą newsa, może rzeczywiście bazując na radiu WRC i podglądzie Gps w WRC+ można wszystko lepiej poskładać niż jak się jest w środku lasu na oesie. Ja jednak wolę stracić więcej, mieć mniejsze dojście do netu ale być tam na miejscu i widzieć wszystko z bliska. Czuć zapach, moknąć, marznąć.

Pamiętam jak czekałem na mecie oesu, podczas którego wypadł z trasy Robert. Deszcz, błoto gliniaste, ślisko jak cholera. Na drogę ze stromych zboczy spływało kilka strumyków. Ciężko było na nogach ustać. Przy mnie stał Colin Clark, który nadawał do radia WRC i wiedział już, że RK już nie jedzie.

IMG_5980

IMG_5992

Kubica stał w lesie jakieś 5 kilometrów ode mnie. Ale, żeby dotrzeć tam nie było mowy. Tym bardziej, że oes miał być zamknięty do czasu zakończenia drugiej pętli. Nadałem więc na żywo, przez telefon relację do Trójki, z samego środka walijskiej puszczy i ruszyłem w drogę powrotną do serwisu bo tam mieli zwieźć, jak się dowiedziałem bezpośrednio od Marka Nawareckiego, załogę i rozbity wózek. Myśl o tym, że RK już nie jedzie nie była zbyt pocieszająca. Tu święto sportu a Kubicy brak.

IMG_6255

IMG_6085

IMG_6091

IMG_6095Jak się potem okazało na powrót do serwisu RK musiał czekać długie godziny co wyprowadziło go z równowagi o czym nie omieszkał opowiedzieć kiedy już późnym wieczorem zjechał do serwisu i przeprowadziłem z nim wywiad.

IMG_5827

IMG_5868

 

IMG_6197Nie mniejsze przygody mieli wtedy też inni. Zdjęcie zabłoconego auta Hirvonena to już klasyk. Miko więc w błotku się potaplał

IMG_6261

 

IMG_5886

 

I w zeszłym roku wszyscy się zastanawiali gdzie trafi RK. W naszej prasie oczywiście przeważają przedruki lub tłumaczenia prasy zagranicznej mniej lub bardziej fachowej. Ja na prasie zagranicznej nie bazuję i wole zadzwonić tu i tam i popytać dziennikarzy, którzy lepiej się ode mnie na tym znają a przynajmniej więcej wiedzą. I nie mam tu na myśli dziennikarzy z Polski:)

Otóż jak się prezentuje obrazek bazując na czterech mocno osadzonych źródłach z Włoch, Niemiec (dwa) i Francji?

Opcja w WRC jest najmocniejsza i najpewniejsza. To jedyne miejsce gdzie RK może jeździć będąc w grupie kierowców, którzy należą do światowej czołówki. Po prostu będzie w elicie. Jaki team w takim razie?

Tylko Citroen. M-Sport to za duże ryzyko. Kasy tam zbytnio nie ma na to, żeby wózek przygotować konkurencyjny. Jakieś zmiany mają być wprowadzone od trzeciej rundy 2015 ale w Montecarlo stanie na starcie ten sam sprzęt co zakończy w Walii.

Rozmowy z Citroenem trwają, są zaawansowane i dotyczą różnych rozwiązań. Wiadomo, że RK chce być jak najbliżej fabryki, mieć wpływ na rozwój. Drugi fotel w samochodzie fabrycznym to najbardziej interesujący kąsek ale Citroen ponoć oferuje w tym rozwiązaniu 6-7 startów na 13. Dla Citroena w tym wariancie RK jest rozwiązaniem numer jeden. Nie jest tez tajemnicą, że cytrynka chciałaby Roberta wcisnąć także do WTCC. Nie jest też tajemnicą, że nie są to wyścigi, które szczególnie działają na wyobraźnię samego kierowcy.

Jeśli chodzi o fotel w samochodzie fabrycznym to Kubica jest juz gotowy do tego by walczyć o punkty dla teamu. Takich wyzwań też potrzebuje, takiej odpowiedzialności, by wziąć presję na swoje barki.

Błędów i wpadek było w tym roku wiele ale też w środowisku wiedzą, że RK zrobił bardzo duże postępy a jego wpadki/wypadki nie odzwierciedlają do końca jego umiejętności. Wie o tym też i przede wszystkim Kubica.

Tematu wyścigów nie widzę.W DTM-ach na pewno nie będzie jeździł bo też nie ma tam po prostu fizycznie miejsca. Wszystko jest już na przyszły sezon zakontraktowane. A inne opcje? Jakie? Le Mans dla fanu?

RK potrzebuje stałych wyzwań i pełnego sezonu startów na najwyższym światowym poziomie. W WRC nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

IMG_5854